W połowie września 2026 notowania ropy Brent znajdowały się w okolicach 108 USD za baryłkę, ale eksperci zachowują ostrożność z powodu zakłóceń dostaw. Do głównych czynników ryzyka zaliczają się ataki na saudyjską infrastrukturę — w tym czasowe zamknięcie ropociągu Wschód–Zachód — oraz działania jemeńskich rebeliantów Huti wokół cieśniny Bab al‑Mandab, która łączy Morze Czerwone z Oceanem Indyjskim.
Skąd bierze się ryzyko skoku cen?
Rurociąg Wschód–Zachód w Arabii Saudyjskiej pełni obecnie istotną rolę w przesyle surowca do portów nad Morzem Czerwonym. Doniesienia o jego uszkodzeniu oraz intensyfikacja ataków w rejonie Rijadu i Medyny ograniczyły możliwość alternatywnego eksportu ropy. Jednocześnie Huti zdobyli kontrolę nad odcinkami wybrzeża przy cieśninie Bab al‑Mandab, co zwiększa zagrożenie dla żeglugi na kluczowym szlaku handlowym.
Analitycy wskazują, że trwałe uszkodzenie kluczowej infrastruktury mogłoby wywołać gwałtowny wzrost cen surowca. Wskazywano też, że dane z USA — Amerykański Instytut Paliw (API) odnotował wzrost zapasów o 7,1 mln baryłek — przyniosły chwilowe uspokojenie rynków, lecz nie eliminują możliwości dalszej eskalacji.
Jak wysokie mogą być ceny i jakie są prognozy?
W skrajnym scenariuszu kilku analityków i maklerów przewiduje, że benchmark Brent może wzrosnąć do 150 USD za baryłkę. Taką możliwość sygnalizowali specjaliści z BofA Securities oraz inni komentatorzy rynkowi. Jednocześnie bieżące notowania WTI i Brent oscylowały w połowie września wokół poziomów nieco ponad 100 USD, co pokazuje dużą zmienność rynkową.
OPEC skorygował prognozy wzrostu popytu na 2026 rok w dół, a wydobycie członków kartelu spadło w ostatnich miesiącach. To oznacza, że dalsze ruchy cen będą w dużym stopniu determinowane przez rozwój sytuacji w regionie i tempo przywracania przepływów surowca.
Jak to wpłynie na ceny paliw i łańcuch dostaw w Polsce?
Eksperci i media wskazują, że gwałtowny wzrost ceny Brent do poziomu około 150 USD przełożyłby się na zdecydowany wzrost cen paliw detalicznych w Polsce. Wyższe koszty surowca uderzyłyby w budżety kierowców i przedsiębiorstw transportowych, a także mogłyby podnieść ceny usług dostawczych i żywności w miastach.
Polskie prawo energetyczne — ustawa z dnia 10 kwietnia 1997 r. (Dz.U. z 2023 r. poz. 1685 z późn. zm.) — nakłada obowiązek utrzymywania zapasów obowiązkowych przez podmioty paliwowe, co ma łagodzić skutki przerw w dostawach. Równocześnie krajowi operatorzy i rafinerie poszukują dodatkowych ładunków z odleglejszych kierunków, by zrekompensować ograniczenia w dostawach z regionu Zatoki Perskiej.
W publikacjach branżowych pojawiają się wskazówki, jak ograniczyć koszty w warunkach wysokich cen: monitorowanie hurtowych cenników rafinerii, korzystanie z programów lojalnościowych i aplikacji rabatowych, stosowanie zasad ecodrivingu oraz zwiększenie wykorzystania transportu publicznego. Media alarmują także o możliwym szybkim reagowaniu stacji paliw na zmiany notowań, co może oznaczać przeniesienie wyższych kosztów na konsumentów w ciągu kilku dni od pogorszenia sytuacji na rynkach.
Jak długo może potrwać okres wysokiej niepewności?
Przedstawiciele administracji USA oceniali, że przerwy w dostawach mogą być liczone w dniach, ale nie wykluczali scenariuszy wymagających tygodniowego przywracania pełnej przepustowości rurociągów. Jeśli uszkodzenia okażą się trwałe lub nastąpi dalsza eskalacja konfliktu, podaż surowca może być ograniczona przez dłuższy czas, a rynki pozostaną podatne na skoki cenowe.
Na koniec stanu rynku w połowie września 2026 warto podkreślić fakt: Brent był wyceniany około 108 USD za baryłkę.