Bielańscy funkcjonariusze zatrzymali dwóch kierowców podczas rutynowych kontroli na Bielanach. Na ulicy Arkuszowej zatrzymano 64-letniego kierującego Kia, u którego stwierdzono ponad 3,2 promila alkoholu w organizmie. Mężczyzna trafił do komendy przy ulicy Żeromskiego i usłyszał zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości.
Co ustalili śledczy?
Bielańscy dochodzeniowcy zgromadzili dowody wystarczające do postawienia zarzutów w obu sprawach. 64-latek odpowie za prowadzenie auta w stanie nietrzeźwości; grozi mu kara do trzech lat pozbawienia wolności. Drugi zatrzymany to 31-letni obywatel Ukrainy kierujący Toyotą na ulicy Pułkowej. Badanie wykazało u niego blisko 1,8 promila alkoholu, a dodatkowo policja ustaliła, że złamał prawomocny zakaz prowadzenia pojazdów, co oznacza warunki recydywy.
Jakie konsekwencje grożą zatrzymanym?
Wobec 31-latka przedstawiono zarzuty związane z kierowaniem w stanie nietrzeźwości oraz naruszeniem orzeczonego przez sąd zakazu. W jego przypadku obowiązują surowsze granice karne; grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Obie sprawy nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa Żoliborz, a o dalszym losie mężczyzn zdecyduje sąd.
Co wydarzyło się w innym zdarzeniu na Bielanach?
W marcu na Bielanach miał miejsce osobny incydent z udziałem pijanego kierowcy. Na skrzyżowaniu ulic Kochanowskiego i Rudnickiego 49-letni kierujący Fiata typu SUV wjechał na wysepkę, uszkodził znaki i zatrzymał się przy przystanku autobusowym. Badanie alkomatem wykazało u niego 3,4 promila alkoholu. W zdarzeniu nikt nie odniósł obrażeń, ale auto uszkodziło elementy infrastruktury drogowej.
Służby interweniowały na miejscu; kierowca został zatrzymany, jednak jego stan uniemożliwił natychmiastowe przeprowadzenie czynności procesowych. Sprawę prowadzi policja, a dalsze postępowanie może skutkować odpowiedzialnością karną i administracyjną, w tym możliwością przepadku pojazdu.
O dalszym losie mężczyzn związanych z zatrzymaniami zadecydować ma sąd.